niedziela, 30 grudnia 2012

Zimowe gadżety

Nie cierpię zimna i śniegu dlatego w zimie lubię się zabunkrować w ciepłą kurtkę, czapę, szalik, rękawiczki a najchętniej zakryłabym się cała.

Obecnie nie rozstaję się w moją ukochaną puchatą czapą.


Uwielbiam czapki w tym stylu, są wygodne, cieplutkie i można je nosić na różne sposoby. Planuje jeszcze zakup białej tylko całej puchatej.

Korzystając dziś z ładnej pogody wybrałam się na spacer, udało mi się zrobić kilka zdjęć. 






Dla mnie zima nie obejdzie się też bez grubej ciepłej kurtki. Tą którą obecnie noszę kupiłam rok temu, potem się okazało, że w takich samych kurtkach śmiga połowa Lublina ;) 
Ale nie przejmuję się tym specjalnie, bo to chyba pierwsza kurtka którą tak bardzo lubię i w której jest mi naprawdę ciepło. Zakup kurtki to dla mnie katorga, zazwyczaj nic mi się nie podoba:)

Prócz tego mam na sobie

sweterek - Primark
spodnie/legginsy- Cambio
buty-no name
torba-CCC
komin-no name

Uwielbiam w zimie wszelkie puchate, misiowate rękawiczki, kominy, szaliki, czapki. Z takimi rzeczami łatwiej jest przetrwać te nieprzyjemne miesiące.

A Wy jak się bronicie przed mrozem i śniegiem ? 

Zapraszam do komentowania i polubienia nas na facebooku:)

I oczywiście z okazji jutrzejszego sylwestra życzymy Wam wspaniałej zabawy, braku kaca i szczęśliwego 2013 roku :)

Pozdrawiam
Dominika 







wtorek, 25 grudnia 2012

Peelingujący żel do mycia twarzy BeBeauty

Jak Wam mijają święta ? mi już powoli zaczyna doskwierać świąteczna nuda. 
Dziś chcę Wam opisać moje odczucia odnośnie peelingującego żelu do mycia twarzy BeBeauty.



Żel znajduje się w miękkiej, przezroczystej tubce, jego pojemność to 150 ml. Opakowanie nie sprawi problemu żeby zużyć kosmetyk do końca. Łatwo go będzie rozciąć czy nawet wydusić resztki żelu. 
Zapach kojarzy mi się z męskimi kosmetykami a dokładniej z jakąś wodą po goleniu. Jednak jest całkiem przyjemny i odświeżający. Konsystencja jest oczywiście żelowa, zawiera w sobie drobinki w dwóch kolorach- niebieskim i przezroczystym. Ma fajną kolorystykę kojarzącą się z wakacjami. 
Producent zaznaczył, że jest to kosmetyk do skóry tłustej i mieszanej, ja mam skórę suchą i też jestem z niego zadowolona.
Wolę gruboziarniste peelingi, jednak ten idealnie sprawdza się na delikatnej skórze twarzy. Drobinki są maleńkie, delikatnie usuwają naskórek i wygładzają powierzchnie skóry. Używam go na zmianę z niebieskim Babydreamem i nie zauważyłam żeby wysuszał czy podrażniał skórę. Po jego użyciu czuję, że skóra jest naprawdę dobrze oczyszczona. 
Żel się nie pieni, to zasługa tego, że brakuje mu w składzie SLS. Mi to nie przeszkadza. 
Jest to dobry,tani kosmetyk (cena ok 5 zł) do codziennego stosowania, do dostania oczywiście w Biedronkach.
Powoli zaczynam się przekonywać do biedronkowych produktów. Kiedyś myślałam, że to straszne buble.
Moja przygoda z nimi dopiero się rozpoczyna :) 

A Wy co sądzicie o tym żelu i innych produktach z Biedronki ?
Macie swoje ulubione ? :)

Ściskam Was świątecznie :)
Dominika


sobota, 22 grudnia 2012

Rossmanowe zdobycze

Będąc ostatnio w Rossmannie postanowiłam zrobić małe zakupy. Kupiłam odżywkę (bo moja z Garniera już sięgnęla dna-chyba jest to pierwsza odżywka którą skończyłam do końca) Nivea Long Repair - czytałam i słyszałam od Dominiki dużo dobrego :), użyłam jej dopiero dwa razy, zapach ma naprawdę bardzo przyjemny oraz włosy po niej są miłe w dotyku, to tylko co narazie mogę o niej powiedzieć :). 
Kolejną rzeczą jest płyn do mycia twarzy-oczywiście BD :), najatańszy i najlepszy, jednak wolę bardziej ten od różowego płynu dla mam, jest bardziej wydajny i chyba trochę delikatniejszy. 
Trochę nadprogramowa była oliwka-ale już wiem, że razem z oliwką Hipp na zmianę będą gościć w mojej łazience, nic tak fajnie nie nawilża skóry jak dobry skład w oliwkach :)


Używałyście może któregoś z wyżej wymienionego produktu? A może macie swoje ulubione odżywki i płyny do mycia twarzy? 

Pozdrawiam 
Agnieszka

czwartek, 20 grudnia 2012

Wspomnienie lata czyli hawaiian shores

Chyba jestem przewrotowcem bo nie zgodzę się, że na zimę nie pasują letnie, lekkie kwiatowe zapachy.
Nie cierpię śniegu i mrozów więc w ziemie staram się otaczać rzeczami które przypominają mi o lecie :)
Uwielbiam stosować wszelkie kosmetyki (żele pod prysznic, balsamy, perfumy czy mgiełki) w których wyczuwam kwiaty i owoce.Zapach cytrusów w żelu pod prysznic skutecznie poprawia mi humor. 

Wody toaletowej Hawaiian Shores używałam całe lato.


Teraz z niej też nie rezygnuję ale wolę jej używać na noc, piżama wtedy cudownie pachnie. Ma ona śliczny kwiatowo-morski, delikatny,świeży zapach i cudowne opakowanie które nawet teraz przypomina mi o słońcu, cieple i długich leniwych dniach. Jej jedyny minus to to, że nie jest zbyt trwała. Dłużej trzyma się na ciuchach niż na skórze. Ale wybaczam jej to:)
Ta buteleczka już mi się kończy, teraz czas na perfumy które już jakiś czas temu mnie zauroczyły czyli Puma Reggae Jam. Męskie też są genialne więc polecam dla facetów ;)
Może jako prezent pod choinkę ?;)

Pozdrawiam
Dominika

wtorek, 18 grudnia 2012

Muffiński dzień :)

Nie jestem wielbicielką słodyczy, sięgam po nie tylko wtedy kiedy mam chandrę :), naszczęscie nie zdarza się to często :). Ostatnio zostałam maniaczką muffinek :), strasznie podobają mi ozdoby na nich-niektóre naprawdę są cudowne, same popatrzcie :)



Dzisiaj ja piekłam swoje czekoladowe ciacha :), niestety do takich arcydzieł mi daleko :)



Miłego wieczorku życzę
Agnieszka

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mój sposób na święta.

Nie przepadam za świętami, za tym "szałem" przed, tym bardziej. W świętach lubię tylko to, że mogę oddać się przyjemnościom na które nie mam czasu na co dzień. W tym roku planuję się zakopać pod kocem ze stosem książek które czekają na przeczytanie, w końcu pograć na moim ukochanym pianinie które już głośno woła, że tęskni;) albo wybrać się na spacer w ciekawym miejscu. 
Moim wielkim marzeniem jest spędzić święta w pięknym miejscu pod palmami, mam nadzieję, że kiedyś się uda ;)


A Wy jaki macie pomysł na święta ? 
Tradycyjnie czy może jakiś wyjazd ? 

Pozdrawiam
Dominika

niedziela, 16 grudnia 2012

Wieczorny relaks

Dzisiaj prawie cały dzień spędziłam na ostatnich zakupach przed świątecznych, co się dzieje w sklepach to każdy wie, wielki pośpiech i nerwy. Naszczęscie teraz wieczorem czas na relaks przy zielonej herbacie i kominku(to co lubię najbardziej w zimowe wieczory :)) przed tygodniem sprzątania i gotowania.


A Wy jak spędziliście dzisiaj niedzielę  i jak Wasze przygotowania do Świąt? :)

Pozdrawiam
Agnieszka

sobota, 15 grudnia 2012

Joanna Naturia-maseczka nawilżająca miód i cytyna

Skład : Aqua, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Cetyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cyclomethicone, Amodimethicone, Polyquaternium-10, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Glycerin, Panthenol, Hydroxypropyltrimonium Honey, Citrus Medica Limonium Extract, Propylene Glycol, Triethanolamine, Parfum, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxaldehyde, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:19140, CI:16255.

Maseczka miód i cytryna wpadła mi ręce przypadkiem podczas zakupów w Tesco. Po otwarciu opakowaniu uderzył mnie piękny zapach. Kojarzy mi się z wakacjami albo czymś słodkim :) ale raczej nie z miodem i cytryna. I to by było na tyle plusów jeśli chodzi o tą maseczkę.
Mam falowane, niesforne włosy, bardzo suche które potrzebują dobrego nawilżenia. Szczególnie teraz gdy grzeją grzejniki moje włosiska są strasznie przesuszone. Mój duży problem to rozdwajające się końcówki, musiałabym chyba co miesiąc biegać i podcinać włosy żeby się nie rozdwajały. Nie farbuje włosów, czasem używam prostownicy lub suszarki, ale staram się to ograniczać bo nie chcę ich jeszcze dodatkowo niszczyć tym bardziej, że w tym zimowymi okresie ich kondycja nie jest za dobra.
Jesli chodzi o maseczkę na mnie ona kompletnie nie działa. Próbowałam ją stosować na wszystkie sposoby, trzymałam ja na włosach 5 minut i 40 minut i rezultaty były takie same. Nie zauważyłam żadnego nawilżenia, włosy były takie same, jak po użyciu tylko szamponu. Nie odżywia. Nie pomogła mi też w rozczesaniu włosów co mnie bardzie zdziwiło. Włosy po niej dalej się puszą, konsystencją przypomina bardziej odżywkę. 
Myślę, że dla osób z cienkimi włosami nie będzie zła bo ich nie obciąży i jest bardzo delikatna. Dla mnie niestety za słaba.Próbuję ją wykończyć w metodzie OMO. Zostało mi już niewiele więc niedługo pójdzie do śmieci. Nie jest też wydajna, jej pojemność to 250 g. Cena ok 8 zł.

A Wy stosowałyście tą maskę ? 
Jak Wasze odczucia ?

Pozdrawiam
Dominika 

piątek, 14 grudnia 2012

Sleekomania

Od dłuższego czasu możemy zaobserwować na YT oraz w Blogosferze wielki szał na paletki Slekk'a. Ja swoją kupiłam ponad rok temu za ok £8 w Superdragu, wybrałam paletkę o nazwie Storm 578, z tego co pamiętam w sklepie były do wyboru chyba tylko 2 rodzaje. Kolory wyglądają następująco:


Niestety trzy odcienie są całkiem nie w moim typie-czyli zieleń i dwa niebieskie, ani razu nie miałam ich na oku.
Opakowanie: czarne plastikowe, ale porządnie zrobione, nie mam żadnego pęknięcia, dostajemy również podwójny aplikator do cieni-ja z niego nie korzystam. Kolory są bardzo dobrze napigmentowane (jedynie brązowy mat ma trochę słabsze), trzymają się z bazą cały dzień, jedyną wadą jest straszne obsypywanie się cieni, trzeba pod okiem zrobić sobie kołderkę z pudru sypkiego żeby uniknąć efektu pandy :). W tej palecie mamy dwa kolory matowe reszta to perły, ja osobiście wolę ostatnio matowe cienie, więc paletka trochę się kurzy :). 
Według mnie cienie Sleeka są dobre, ale szału nie robią :), jednak za ok 30 zł ( za tyle można je dostać na allegro), dostajemy 12 cieni w naprawdę fajnej jakości, myślę, że warto się skusić. Jak bym miała zakupić kolejną  paletkę tej firmy to napewno byłoby to au naturel, kolory zdecydowanie w moim stylu i pewnie częsciej byłaby używana przeze mnie  :)

A Wy macie/miałyście Slekk'a? Jakie są Wasze ulubione cienie? 

Buziaki
Agnieszka


czwartek, 13 grudnia 2012

Moje fluidy

Zazwyczaj jak kończy mi się fluid, nie wracam już do niego tylko testuję coś nowego. Obecnie używam na zmianę dwóch podkładów, którym jednak chyba będę wierna - Podkład AA i Bell -Fluid kryjąco – korygujący. 


AA Make Up Antybakteryjny podkład matujący- opinie o tym podkładzie na wizażu sprawdziłam już po jego zakupie i byłam bardzo zdziwiona, że ma taką słabą ocenę. Jak dla mnie jest to naprawdę świetny podkład. Jest bardzo leciutki, nie zapycha, nie powoduje powstawania niedoskonałości, ma bardzo ładny kolor ja mam nr. 3 miód, który świetnie stapia się z moją cerą. Podkład nie daje efektu maski, nadaje skórze ładny, wyrównany kolor. 
Producent nas informuje, że jest to podkład do cery trądzikowej. Tu bym się nie zgodziła. Dla osób z cerą trądzikową raczej będzie za słaby. Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów ze skórą, więc nie wiem jak będzie się dokładnie sprawdzał u osób które mają sporo niedoskonałości. Ale z tego względu, że jest bardzo rzadki i leciutki (idealny na lato) raczej z większymi problemami sobie nie poradzi. Podkład jest bardzo wydajny i niedrogi, na przecenie był chyba za 13 zł. 

Moim wielkim odkryciem jest podkład z firmy Bell który kupiłam w biedronce za jakieś śmieszne pieniądze, chyba 5 zł. Mam nadzieję, że będę dalej mogła go znaleźć w biedronkach, bo już dawno nie miałam tak dobrego podkładu. Ma fajną, gęstą konsystencję, podobnie jak AA nie zapycha, nie wysusza ani nie podrażnia skóry. Bardzo dobrze się rozprowadza na twarzy. Nadaje skórze ładny, wyrównany koloryt. Myślę, że poradziłby też sobie z większymi niedoskonałościami. Jest trwały, gdy wracam do domu po całym dniu dalej go mam na skórze. Mam chyba najciemniejszy kolor nr.4 - carmel, z tego co wiem występuje w 4 wersjach. Skóra się po nim nie błyszczy, nie robi smug, nie podkreśla suchych skórek, ładnie nawilża. Polecam :) 

A Wy jakie podkłady polecacie ? 

Co się u Was sprawdza, a co nie ? 

Miłego wieczoru

Dominika

wtorek, 11 grudnia 2012

Joanna Multi Cream Color

Jak już wspomniałam we wcześniejszym poście nie jest osobą która często próbuje farby i może powiedzieć na ich temat coś więcej. Ostatni raz malowałam włosy farbą z prawdziwego zdarzenia czyli z amoniakiem jakies 4 lata temu, w tym czasie używałam jedynie szamponetek bądź henny.
Tym razem wybór padł na Joannę - cena w promocji to ok. 6 zł, mój kolor to orzechowy brąz, nie chciałam koloru który bardzo przyciemni mi włosy.
Farbę trzymałam na włosach ok 35 minut, producent zaleca 20-40, w zależnośći od chęci osiągnięcia intensywnośći koloru.
 Teraz pokażę Wam zdjęcie moich naturalnych włosów 


oraz po tygodniu od malowania



Mi kolor osobiście bardzo odpowiada, nie wyszedł za ciemny ale w sam raz, włosy też nie zostały przesuszone, kondycja taka jak przed malowaniem, specjalnego błyszczenia włosów też nie zauważyłam,  jeśli chodzi o krycie siwych włosków ( tu przykład Mamy), to niestety po 2 tygodniach farba z tych włosów sie wypłukała, więc do trwałości można mieć małe "ale". Teraz jak będę malować włosy to chcę spróbować jakies profesjonalnej farby, ale chyba jednak bez amoniaku :)

A Wy jaką farbę najbardziej lubicie? Macie swoje ulubione? 



Pozdrawiam
Agnieszka


sobota, 8 grudnia 2012

Moje kremiki czyli co aktualnie używam

Mam skórę normalną, jednak w zimie lubi mi się czasem przesuszać. Oto kilka kremów które ostatnio używam na zmianę :


Mój ulubieniec, chyba wszystkim już znany krem dla dzieci Babydream. Nie będę się o nim długo rozpisywać bo jest już post na temat wszystkich kosmetyków z Babydream. Ale ten krem to dla mnie odkrycie, po prostu coś cudownego :). Uwielbiam go za wszystko, za nawilżanie, łagodzenie, za piękny łagodny zapach,za wydajność (tą tubkę mam od sierpnia i jeszcze jest go sporo, przy codziennym używaniu), za cudowny skład: pantenol, witamina E, rumianek, wosk pszczeli. Moje skóra go kocha, ja go kocham, mój portfel go kocha więc czego chcieć więcej :)

Drugi krem a raczej emulsja nawilżająca na dzień, który obecnie używam to Olay active hydrating. Nie jestem z niego zadowolona. Nie podoba mi się ani opakowanie, ani działanie tego produktu. Jedyne co czego się sprawdza to pod makijaż i właśnie w ten sposób próbuję go wykończyć. Zapach mnie nie powala. Dla mojej skóry jest za mało nawilżający, do tego jest wodnisty czego nie lubię w kremach i bardziej przypomina mi jakieś mleczko do demakijażu. Krem jest lekki, nie zapycha, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Wielu osobom może odpowiadać, mnie nie przekonał. 

Następny krem to oliwkowa Ziaja. Uwielbiam go. Jest bardzo tłusty (ale to lubię, szczególnie w zimie), bardzo ładnie nawilża skórę, koi, łagodzi podrażnienia. Stosuję go często na noc i rano budzę się z wypoczętą i ukojoną skórą. Zostawia tłustą warstwę na skórze na jakiś czas co wielu osobom może przeszkadzać. Ale pomimo tego, że jest bardzo tłusty, nie zapycha, przynosi skórze ukojenie. Polecam :)
Świetny krem za gorsze.

Ostatnie cudeńko na które trafiłam jakiś czas temu to Isana med krem nawilżający dla cery w każdym wieku. Jest dla mnie drugi po Babydream. Krem bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, ma przyjemną konsystencję, nie jest tak wodnisty jak Olay ale też nie tak tlusty jak Ziaja. Lubię go stosować pod makijaż, w tym przypadku sprawdza się lepiej nie Olay. Gdy nałożę go na noc, rano skóra jest nawilżona ale czuję jeszcze na niej lekko tłustą warstwę. Trochę to dziwne bo po tłuściejszej Ziaji czegoś takiego nie mam. Krem jest bardzo wydajny, podoba mi się słoiczek, matowe szkło które przyjemnie się trzyma w ręce. Jest też tani, w promocji kupiłam go za coś ok.4 zł. Polecam każdemu, na pewno nie zrobi krzywdy.  

A Wy używałyście którego z tych kremów? Jak wasze odczucia?

Miłego wieczoru
Dominika

piątek, 7 grudnia 2012

Koniec z włosomaniactwem :)

Jeszcze do niedawna byłam "włosomaniaczką", szampony tylko dla dzieci, bądź naturalne, olejowanie włosów co 2 dni itp. :), obecnie mania na włosy mi przechodzi, po skończeniu "zdrowych" produktów  napewno kupię szampon pięknie pachnący i z wielką ilości sls'ów :), zapach szamponów dla dzieci już mi się zdecydowanie znudził :). Ponad rok moja pielęgnacja wyglądała mniej więcej tak :

Tak jak już pisałam wcześniej, myłam włosy jedynie szamponami dla  dzieci (mając nadzieję, że to rozwiąże mój problem z codziennym myciem - niestety włosy tak samo się przetłuszczają), najczęściej gościł u mnie Babydream, ostatnio będąc w UK, kupiłam dla odmiany z firmy Simple, moim zdaniem jest o niebo lepszy od BD, pachnie przyjemniej i bardzo dobrze się pieni, a przy tym zmywa oleje za pierwszym razem, także dziewczynom mającym dostęp do tej firmy polecam ten szamponik:).
Zapomniałam zrobić zdjęcie Vatice :), ją też jeszcze posiadam w swojej kolekcji :), lubię ją za zapach, a działanie... hmm prawdę mowiąc ja nie zauważyłam żeby włosy po tych rocznych zabiegach wyglądały o niebo lepiej czy mniej wypadały, może dlatego, że moje włosy są farbowane raz na 5 lat, suszarką traktowane są raz na miesiąc, nie znają prostowanicy przez to nie są zniszczone i może dlatego nie widzę żadnych efektów.
Przy olejowaniu włosów napewno zostanę-w końcu jakoś muszę zużyć te swoje olejki :), ale w tym momencie robię to raz na tydzień. Po każdym umyciu stosuję odżywkę, raz na tydzień maska-drogeryjna albo domowa :).



Ściskam gorąco
Agnieszka

środa, 5 grudnia 2012

Pielęgnacja ust

Usta posiadają bardzo delikatny i cienki naskórek, dlatego trzeba je odpowiednio nawilżać i pielęgnować, inaczej szybko staną się przesuszone oraz zaczną pękać. Chcąc zachować ich zdrowy wygląd należy o nie wyjątkowo dobrze dbać.
Żeby każda pomadka dobrze wyglądała musimy zacząć od wygładzenia ust - najlepszą i najtańszą metodą jest użycie szczoteczki do zębów. Na początku powinnyśmy posmarować wargi  tłustym kremem, a następnie delikatnie masować je szczoteczką zataczając kółka. Ten zabieg poprawia mikrokrążenie oraz pomoże lepiej wniknąć substancjom aktywnym zawartymi w kremie w głąb naskórka :). Kolejny dobry pomysł na mechaniczne złuszczanie to cukier połączony z miodem, nie dość, że smaczny to pięknie wygładza. Takie zabiegi dobrze robić raz na tydzień, zajmuje to dosłownie kilka chwil a daje naprawdę super efekty.
Kolejnym krokiem w walce o piękne usta jest ich nawilżanie, nie zapominajmy o tym, tym bardziej teraz gdzie nasze usta narażone są na wiatr i niskie temperatury. Oto moi pomocnicy :) :


Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez pomadki ochronnej - może to już uzależnienie? :)
Na dzień niezastąpione są pomadki, szybko i higniecznicznie możemy w każdej chwili nasze usta odżywić, w tym momencie moją ulubioną jest słynna Tisane - piękny zapach wanili oraz dobre nawilżanie, niczego więcej nie wymagam od takiego kosmetyku :), cena ok 9 zł. Również polecam Oeparol, mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że trochę lepiej nawilża niż Tisane i cena jest niższa, koszt to ok 6 zł, możemy ją dostać w aptekach oraz w Biedronce. Napewno jeszcze nie raz do niej wrócę.
Nivea Vitamin Shake -  nie zachwyciła mnie jakość szczególnie, nawilżenie ok, zapach po jakimś czasie mi przeszkadza oraz to, że nadaje kolor ustom, wolę jak pomadka ochronna jest bez koloru.
Na noc  używam maści ochronnej - niezastąpiony produkt, usta są po niej gladkie oraz bardzo miękkie, cena 3 zł :) - polecam! :)

A jakie są Wasze sposoby na piękne usta? :)


Pozdrawiam
Agnieszka


wtorek, 4 grudnia 2012

Marionowe perełki

Długo szukałam czegoś co będzie chroniło moje włosy przed gorącym powietrzem suszarki czy prostownicą. Chciałam znaleźć kosmetyk który będzie dobrze spełniał swoje działanie i nie będę musiała wydawać na niego fortuny. Kiedyś na półce sklepowej rzuciła mi się w oczy czerwona buteleczka Mariona. Tak zaczęła się moja przygoda z tymi kosmetykami.



Sprawy termoochronny spełniał dobrze swoje zadanie, po jego użyciu włosy mi się tak nie puszyły i nie elektryzowały. Na początku jego zapach mi się podobał, teraz za największą wadę produktów Mariona uważam właśnie zapachy. Nie wiem czemu ale nie mogę ich znieść. Jednak produkty sprawdzają się dobrze na moich włosach więc zapach traktuje jako skutek uboczny. 
Obecnie testuje fioletowy Marion, czyli spray prostujący włosy który ma nam te włosy także ochronić przed wysoką temperaturą. Faktycznie, włosy szybciej się prostują po użyciu tego sprayu. Myślałam, że będzie je obciążał, na szczęście nic takiego się nie dzieje. Zapach ma podobny do kosmetyku w czerwonej buteleczce. Różnicą, jaką zauważyłam pomiędzy Marionem fioletowym i czerwonym jest to, że po czerwonym moje włosy były miększe i przyjemniejsze w dotyku. Fioletowy już tak na nie nie działa.
Trzeci kosmetyk z tej serii który testowałam jest to jedwab do włosów w sprayu. Wiem, że wiele osób jest z niego zadowolonych ale u mnie "szału nie robił". Nie widziałam dużej różnicy w wyglądzie moich włosów po zastosowaniu go. Żeby go zużyć psikałam nim głównie moje końcówki.
Jednak polecam wszystkim produkty Mariona, wiele osób wyraża się o nich pozytywnie, nie są drogie więc nawet jeśli nam nie przypasują nie będzie nam szkoda kasy które na nie wydaliśmy :)

A jakie Wy macie odczucia na temat produktów tej firmy ?  :)

Miłego wtorku
xoxo 
Dominika 

niedziela, 2 grudnia 2012

Łososiowe paznokcie

Mój pierwszy lakier z Catrice kolor 830 Salmon and Garfunkel (cena 10,45 zł), nie mogłam oprzeć się temu kolorkowi :), trochę łososia trochę delikatnej brzoskwini - odcienie moje ulubione tak jak i klimaty nude, ostatnio tylko takie kolory goszczą na moich dłoniach.


To teraz trochę o jakości. Lakier kryje po 3 warstwach, niestety po 2 nadal są prześwity, szczerze to spodziewałam się lepszego krycia. Schnie jak na tyle warstw bardzo szybko :). Na moich paznkociach utrzymuje się bez zarzutu 2 dni - czyli standard :). Minusem również może być duży pędzelek, trzeba nauczyć się nim posługiwć, a jeśli ktoś ma małą płytkę paznokciową to gwarantuję, że skórki i okolice paznkocia będzie miał pomalowane:)

A tak lakier prezentuje się na paznkociach: 



Pozdrawiam
Agnieszka

sobota, 1 grudnia 2012

Otwarcie lotniska w Świdniku

Dzisiaj odbył się dzień otwarty lotniska w Świdniku. Na miejscu można było pozwiedzać, wejść w każdy zakamarek lotniska czego na co dzień robić nie można. Z Lublina jeździły darmowe autobusy ale podróż od hali Mosir (lublinianie wiedzą o co chodzi) na lotnisko autobusem MPK była bardzo ciekawa i chociaż jest to mała odległość (jakieś 15 km) trwała 2 godziny ;) co tam się działo ... ;) no ale naszym zdaniem i tak było wesoło ;)

A tutaj trochę fotek z naszej wyprawy :)











Miłego wieczoru
xoxo