piątek, 31 maja 2013

Golden Rose Gel Look - czy taki fantastyczny?

Od jakiegoś czasu szukam dobrego top coat'u. Przechodząc obok Golden Rose postanowiłam kupić ich lakier nawierzchniowy z efektem żelowych paznokci - producent obiecuje przedłużenie trwałości lakieru (o to mi głównie chodzi) oraz wysoki połysk. Obietnice brzmiały bardzo kusząco, w dodatku Pani, która sprzedawała mi lakier powiedziała, że jest mamą dwójki dzieci, więc moczy cały czas ręce, a lakier trzyma sie kilka dni w nienaruszonym stanie - bajka :):)  



Od razu jak przyszłam do domu pomalowałam paznokcie własnie tym top coat'em. Pierwsze minuty zrobiły na mnie spore wrażenie, pędzelek duży, więc jedno pociągnięcie i mamy paznokieć umalowany, przez pierwsze 20-30 minut paznokcie bardzo ładnie się błyszczą, wydaje mi się, że jest to efekt jeszcze niewyschniętego lakieru. Po kliku godzinach doznałam szoku :), na moich paznokciach zaczęly tworzyć się jakby pęcherzyki, a po kilkunastu godzinach mój lakier schodził PŁATAMI, wyglądało to po prostu tragicznie. Próbowałam nakładać Golden Rose z 4 lakierami różnych firm, efekt za każdym razem był taki sam ;/.
Zdecydowanie nie polecam tego produktu!
Cena: ok 11 zł


A Wy jakich używacie top coat'ów? Jakie możecie polecić? :)

Agnieszka

środa, 29 maja 2013

Znów na przekór :)

 Następny dowód na to, że jestem przewrotowcem nie tylko w życiu ale też w kwestii kosmetyków:)
To co sprawdza się u mass, u mnie daje odwrotny efekt. Kolejny raz zachęcona opiniami na blogach i wizażu, kupiłam odżywkę która kompletnie się u mnie nie sprawdziła.
Mowa o Joanna Naturia odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą. 
Co obiecuje producent? Odżywka ma nam wzmacniać włosy i nadawać połysk. Mają się łatwiej rozczesywać i układać, być sprężyste i pełne energii. Od roku staram się stosować naturalną pielęgnację, myć głowę szamponami o prostych składach, używać odżywek bez silikonu, olejuje włosy co kilka dni itp. itd. i co ? i nic :)))) A ta odżywka przelała już falę goryczy. Ale do rzeczy :

konsystencja - lejąca, przelewa się przez palce,
zapach - trudno określić, taki trochę ziołowy zmieszany jakby z cytryną, jak dla mnie za mocny i za dziwny,
rozczesywanie  - jedna, wielka tragedia !! stosuję ją bez spłukiwania, i kołtun który powstał podczas mycia jest dalej kołtunem w który nie mogę włożyć szczotki,
efekt - niestety nie zauważyłam połysku, czy żeby były sprężyste, raczej strasznie się puszą i są szorstkie, wzmocnienia nie potrzebuję bo włosy mam mocne jak nic innego:)
wydajność - bardzo duża, stosuję ją co drugi dzień, czasem codziennie i wciąż mam wrażenie, że jest pełna
cena - niziutka 4.50 zł.

Nie wiem jak mam ją wykończyć, pewnie będę ją stosować na końcówki po odżywce d/s, na szczęście ma długi termin ważności. Jak tylko wykończę to co mam, kupuję odżywkę naładowaną chemią i silikonami :) 

Dajcie znać czy korzystałyście z tej odżywki i jakie są wasze ulubieńce :)

Buziaki 
Dominika

wtorek, 28 maja 2013

Oliwka Hipp

Chyba nie ma dziewczyny na blogosferze, która nie znałabym słynnej oliwki Hipp :)
U mnie sprawdza się jako kosmetyk wielofunkcyjny.

Skład: Helianthus Annuus Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol, Parfum

Skład - wręcz rewelacyjny, nie spotkałam się jeszcze z żadną oliwką o tak krótkim składzie :). Zapach ma prześliczny - po prostu uwielbiam go i w dodatku całkiem długo utrzymuje się na skórze. Stosuję oliwkę głównie wieczorem po kąpieli na ciało, zdarzyło mi się ją użyć do demakijażu oczu-tutaj spisuje się bardzo dobrze, szybko zmywa makijaż. Kilka razy użyłam ją także na twarz - nie spowodowała żadnych niespodzianek, ale też nie zauważyłam jakiegoś super nawilżenia. No właśnie... jeśli chodzi o nawilżenie, to nie mogę powiedzieć, że pod tym względem jest wspaniała, nawilża dość przeciętnie, mnie w każdym bądź razie nie powala.  Można używać ją także do olejowania włosów.
Ostatnio zakupiłam olej kokosowy i nie wiem czy to właśnie tej olej teraz nie będzie gościł w mojej łazience zamiast Hipp'a.



Jakie są Wasze ulubione "nawilżacze" do ciała? :)

Agnieszka





sobota, 25 maja 2013

Zakupy z Rossmana :)

Jak widać po postach wszyscy szaleją w związku z promocją 40%. Też wybrałam się na zakupy ale bardziej dlatego, że już większość mazideł mi się kończy, wreszcie zmądrzałam i nie robię zapasów tylko kupuję naprawdę potrzebne mi rzeczy. 

I to co kupiłam : 
Tonik Ziaja-od lat nie używałam toników, ale chyba wypada w końcu zacząć dbać o swoją starzejąca się cerę;) 
Miss Sporty Puder odcień dark - zazwyczaj wystarcza mi sam fluid a jego kupiłam bardziej po to żeby używać jako bronzera, jakoś nie mogę trafić na puder który by mi odpowiadał.
Isana odżywka nawilżająca do włosów suchych- jeszcze jej nie miałam, wypróbuję i dam znać jak się spisze :)
Wibo Dolls lash ultra volume - uwielbiam żółty Wibo, ale już mi się kończy więc zobaczę jak sprawdza się efekt sztucznych rzęs :) 
Maseczki Ziaja - jeszcze żadnej nie miałam, pewnie dziś jedną wytestuję, już się nie mogę doczekać:) 
Masło kakaowe - cudowny krem uwielbiam go :)
Fluid rozświetlający illuminating wibo odcień 04 karmelowy - użyłam go dopiero raz i jak na razie efekt mi się podoba :) 

To by było na tyle kolejnych zakupów nie planuje :) 
Teraz wracam pocić się nad końcówka mojej magisterki, mam nadzieję, że Wy macie ciekawsze plany na sobotę;)

Buziaki 
Dominika

środa, 22 maja 2013

Ziaja "Ulga"

Już od dłuższego czasu używam tych kosmetyków, więc czas na recenzję :)

 Żel: Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Cocamide DEA, Coco Glucoside, Panthenol, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) roqt Extract, Styrene/Acrylates Copolymer, Xanthan Gum, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Lactic Acid


Zacznę od żelu, ponieważ to on skradł moje serce :). Butla to 400 ml przy cenie ok 10 zł jest to bardzo dobry wynik. Żel jest może średnio wydajny przez to, że ma rzadką konstystencję, ale mimo wszystko relacja ceny do wydajności ma się bardzo dobrze. Produkt zdecydowanie nie podrażnia buzi, nie powoduje ściągnięcia skóry ani żadnych niemiłych niespodzianek. Jesłi chodzi o zmywanie makijażu to ja używam go po przemyciu skóry płynem micelarnym i w tej roli sprawuje się baardzo dobrze. Pieni się umiarkowanie. Na pewno wrócę do niego w najbliższym czasie.

Krem -  zawiera filtr 20, co jest zdecydowanie dużym plusem. Nie podrażnia, jest na tyle łagodny, że od czasu do czasu stosuję go pod oczy. Nie obciąża też skóry, pozostawia po sobie delikatny film, ale nie jest to jakoś specjalnie irytujące.
Jak dla mnie jest zdecydowanie za słaby jeśli chodzi o nawilżanie, słabo sobie z tym radzi i skórki podczas nakładaniu pudru są widoczne, a szkoda, bo tak naprawdę jest to dobry produkt za niską cenę (ok. 10zł). Ale jeśli ktoś nie potrzebuje mocnego nawilżenia napewno będzie z tego kremu zadowolony :).


Używałyście?? :)


Agnieszka

niedziela, 19 maja 2013

Słodki bubel czyli różowy pieprz z Soraya

Nigdy nie lubiłam się balsamować, a od kiedy na nowo odkryłam istnienie oliwek (uwielbiam♥) balsamy już są mi całkiem zbędne. Jednak jeszcze jeden zalega w moich kosmetykach, kupiony z pół roku temu, chyba tylko ze względu na słodkie opakowanie - Balsam do ciała - różowy pieprz z Soraya. 

 Ten balsam chodził za mną od kiedy zobaczyłam jego reklamę w gazecie :) muszę wreszcie zmądrzeć i przestać lecieć na ładne opakowania. Ale co do balsamu - producent obiecuje nam efekt antycellulit - pewnie żadnego nie ma, ale o tym się nie wypowiem bo używam tego balsamu może z dwa razy w miesiącu, więc nawet jeśli by był to i tak mi nie pomoże, efekt nawilżenia - sprawdza się dobrze, gdy chcemy szybko nawilżyć skórę po czym się ubrać, bo faktycznie coś tam nawilża, chociaż to pewnie sprawka parafiny na drugim miejscu, ale szybko się wchłania i spokojnie możemy założyć ubranie. Zapach - słodki ... taki sobie, dla mnie jest neutralny. Konsystencja - lekka, bardziej przypominająca mleczko tylko jakoś tak dziwnie się klei mimo tego, że nie jest tłusty co nie jest przyjemne. Po jego nałożeniu nie występuje efekt ani chłodzenia, ani grzania jak w przypadku innych balsamów antycellulit, dla niektórych będzie to plusem, ja uwielbiam jak mnie balsam ziębi;) Opakowanie fajne, mięciutkie bez problemu można zużyć balsam do końca. Ja mam pojemność 250 ml zapłaciłam za niego coś ok. 9 zł w promocji. 
Czy go kupię kolejny raz ? Nie, nawet nie wiem czy ten wyduszę do końca bo wyjątkowo mnie irytuje :) Byłam ciekawa wersji rozświetlającej ale dam sobie spokój.

Używałyście tego balsamu ? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? 

Pozdrawiam
Dominika 


czwartek, 16 maja 2013

Taki sobie mix :)

Dzisiaj nie mam nastroju do pisania o kosmetykach więc mały mix fotek moich, moich zwierzaków i roślinek ;)  Miłego oglądania a ja uciekam biegać :)














Buziaki 
Dominika 


poniedziałek, 13 maja 2013

Lirene Body Arabica

Z racji tego, że od jakiś 3 lat nie leżę plackiem na słońcu (destrukcyjny wpływ słońca na naszą skórę skutecznie mnie przy tej decyzji utrzymuje) potrzebuję jakiegoś preparatu który nada mojej skórze lekko opalony odcień. Nie oszukujmy się, opalona skóra wygląda zdecydowanie lepiej :).
Rok temu trafiłam na balsam brązujący z Lirene i napewno zostanę przy nim długo.

Skład: Aqua,Paraffinum Liquidum, Ceteareth 20, Glycerin, Dihydroxyacetone, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Panthenol, Citric Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Glycin Soya (Soybean) Oil, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Coffea Arabica Seed Extract, PEG-60 Almond Glycerides, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Beta-Carotene, Daucus Carota Saliva (Carrot) Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum.


Tak tak, skład ma "piękny" :), ale jakoś mi to nie przeszkadza, nic złego nie dzieje się z moją skórą. 
Delikatnie opaloną skórę uzyskujemy po 3-4 aplikacjach. A gdy nałożymy go na skórę, która jest już delikatnie opalona to efekt jest naprawdę fajny, podbija nam naszą opaleniznę, ale bardzo subtelnie, nie ma tutaj tandety w kolorze pomarańczy :). Sama aplikacja jest prosta, produkt ma rzadką konsystencję, więc wszystko łatwo się wchłania. Co do zrobienia sobie smug tym balsamem - to jest to raczej trudne, preparat nie ma skłonności do robienia brzydkich zacieków.
Zapach przy aplikacji bardzo mi się podoba, czuć delikatną kawę, niestety po kilku godzinach nasza skóra nabiera charakterytycznego zapachu dla samoopalaczy - po prostu brzydko pachnie :):).
Jeśli chodzi o długość trzymania się "opalenizny" to tak do 2 myć, ale jest to normalne dla tego typu produktów.


Używałyście? :):)

Miłego wieczorku
Agnieszka 

poniedziałek, 6 maja 2013

Garnier Czysta Skóra Żel Oczyszczający Przeciw Zaskórnikom

Dziś o żelu do mycia twarzy który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Kupując żel do twarzy rzadko patrzę czy jest on do cery tłustej, suchej czy innej bo raczej nic mi krzywdy nie robi i biorę pierwszy z brzegu :) Zazwyczaj używam żelu BabyDream ale ten wpadł mi w ręce przypadkowo i sprawdza się świetnie. Mowa o - Garnier Czysta Skóra Żel Oczyszczający Przeciw Zaskórnikom.




Co nam obiecuje producent ? 

- dogłębne oczyszczenie i odblokowanie porów 
-eliminacje zaskórników i zanieczyszczeń 
-zapobieganie zaskórnikom 
-opóźnienie przetłuszczania się skóry

Skład : Aqua/Water, Coco-Betaine, Butylene Glycol, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Disodium Cocamphodiacetate, Acrylates/C10-30 Akryl Acrylate Crosspolymer, Benzophenone-4, Benzyl Salicylate, Camphor, Capryloyl Salicylic Acid, CI 42090/Blue 1, CI 42090/Blue 1 Lake, Eucalyptus Globulus Extract/Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Limonene, Linalool, Peg-60 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-47, Propylene Glycol, Salicylic Acid, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Solum Diatomeae/Diatomaceous Earth, Tetrasodium Edta, Xanthan Gum, Zinc Gluconate, Parfum/Fragrance (F.I.L B36050/1)

Od żelu nie wymagam dużo, lubię tylko czuć, że moja skóra jest dokładnie oczyszczona, i ten żel spełnia w 100 % moje wymagania. Fajnie peelinguje skórę, naprawdę jest świetnie oczyszczona i bardzo miła w dotyku. Nie podrażnia, nie mam po nim żadnych przykrych niespodzianek. Bardzo podoba mi się jego zapach, jest taki świeży i kojarzy się z latem i wakacjami. Zawiera drobinki które przyjemnie peelingują twarz. Dla osób które nie mają dużych problemów ze skórą będzie idealny, dla takich które oczekują, że faktycznie usunie zaskórniki i pomoże w walce z trądzikiem czy pryszczami będzie pewnie za słaby. Jedyny minus to lejąca się konsystencja co sprawia, że wylewa się go za dużo i opakowanie jest uciapane. 
Szkoda, że nie ma pompki ale i tak go uwielbiam :) 

Miałyście ten żel ? :) Jakie żele do buźki polecacie ? 

Miłego wieczoru 
Dominika 


piątek, 3 maja 2013

Mix #1

Dzisiaj po raz pierwszy post z serii mix :)





prace w ogrodzie :) 




 fotka w windzie musi być :)




                                                          
....oraz nasze koślawe nogi :)




nie nie, ja tej bestii nie prowadziłam :)





nowy lakier z bell





Buziaki
Agnieszka

czwartek, 2 maja 2013

Nivea Intense Repair

Hej kochani jak Wam mija majóweczka ? :) U mnie chłodno i pochmurno więc postanowiłam trzasnąć nowy post, tym razem o jednej z moich ulubionych odżywek. Zapraszam do czytania :) 
Jak nienawidzę szamponów Nivea, tak uwielbiam ich odżywki. Dziś o jednej z moich ulubienic - Nivea Intense Repair-odżywka regenerująca do włosów suchych i zniszczonych


Zniszczonych włosów nie mam bo nigdy ich nie farbowałam, staram się trzymać daleko od prostownicy(chodź czasem to trudne), jedynie używam suszarki bo włosy schną mi 5 - 6 godzin, natomiast są jak najbardziej suche i ta odżywka sprawdza się świetnie. Odżywka zamknięta jest w wygodnej w użyciu buteleczce stojącej na nakrętce, zapach jest prześliczny i długo utrzymuje się na włosach, bardzo podobny do zapachu mojej drugiej ulubienicy Long Repair, konsystencja dosyć gęsta ale świetnie rozprowadza się na włosach. Odżywka dobrze wygładza włosy, jest zbawieniem przy rozczesywaniu kołtunów po myciu, jeśli komuś podczas mycia plączą się włosy jak mi - polecam, włosy są gładsze, miękkie, jakiegoś super nabłyszczenia nie zauważyłam ale po niczym go nie widzę :) Włosy są nawilżone, sypie i ładnie pachną. Cena w promocji to chyba 7,49, normalnie coś ok 10 zł, pojemność 200 ml, jedyną jej wadą jest to, że jest mało wydajna ale przy takiej cenie można przecierpieć :)
Jak na razie Long Repair i Intense Repair to moje ulubione odżywki do włosów.

Polecam serdecznie i miłego wieczoru

Dominika :)