sobota, 31 sierpnia 2013

Ziaja - szampon kakaowy


 Nie przywiązuję dużej uwagi do szamponów i nie widzę sensu wydawania na nich dużych pieniędzy - w końcu są na naszej głowie mniej niż minutę i nie zdążą nawet nic zadziałać.
Fajnie natomiast jak szampon jest bez silikonów :).
Nie mam wrażliwej skóry głowy i jeszcze żaden szampon nie wyrządził mi szkody.
Ponad miesiąc temu kupiłam w firmowym sklepie Ziaji szampon z serii masło kakowe.





Bardzo lubię serię masło kakoawe i tym razem kolejny ich produkt mnie nie zawiódł. 


Zalety:

  • bardzo ładnie się pieni
  • nie podrażnia
  • moich włosów nie plącze
  • cała łazienka pachnie po umyciu włosów tym szamponem  :)
  • przyjemny zapach - relaksujacy jak dla mnie :)
  • tani - cena to ok 6 zł
  • wydajny
  • dobrze oczyszcza, ładnie zmywa oleje
  • utrzymyje się na włosach przez pierwsze godziny

Jedyną wadą może być słaba dostępność, więcej wad nie dostrzegłam :). Jak skończę swoje odżywki to na pewno kupię tą z Ziaji o zapachu kakao :).

Używałyście? :)


Aga


wtorek, 27 sierpnia 2013

O czymś fajnym do ciałka

Powoli zakochuję się w kosmetykach produkowanych w Indiach.
Dzisiaj przedstawię Wam recenzję balsamu którego od jakiegoś czasu używam. 
Raczej nie dostaniemy go w stacjonarnych sklepach, trzeba szukać go w sklepach internetowych które mają w ofercie  kosmetyki Himalaya. Ja go zamawiałam przez znajomą która robiła duże zamówienie w jakimś sklepie internetowym(nie pamiętam co to był za sklep), ale powinnyście go dostać w sklepach typu Magiczne Indie.

Mowa o :
Himalaya Herbals Aloe&Cucumber 
Odświeżający i nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu i ogórka



Moim zdaniem nie jest to balsam tylko bardziej mleczko do ciała, ponieważ ma dosyć rzadką i lekką konsystencję. Wchłania się błyskawicznie, posmarujemy się i za chwilę po balsamie nie ma śladu, zostaje tylko nawilżona, miła w dotyku skóra. Jest to fajne gdy musimy się szybko ubrać albo gdy ktoś nie lubi czekać aż kosmetyk się wchłonie. Dobrze nawilża, skóra błyskawicznie robi się mięciutka i gładka. Jest bardzo delikatny dla ciała. Leciutko chłodzi. Na zimę może być za lekki ale na lato będzie moim ideałem. Bardzo lubię kosmetyki z ogórkiem i aloesem, zazwyczaj mają taki świeży delikatny zapach i nie robią krzywdy.
Uwielbiam gdy krem do twarzy jest bardzo tłusty, natomiast do ciała nie lubię używać gęstych balsamów albo maseł, wolę coś lekkiego. Ten balsam trafia w mój gust na 100% . 
Nie pozostawia filmu, skóra jest odświeżona, nawilżona, przyjemna w dotyku. Dobrze radzi sobie ze skórą nóg, nawet po oliwce Hipp i oleju kokosowym miałam dalej suchą skórę na łydkach, a po takim leciutkim balsamie nie mam tego problemu, więc coś w nim jest. Dałam za niego ok. 13 zł/200ml.
Dodatkowo na buteleczce znajdujemy informację, że firma nie testuje na zwierzętach więc czego chcieć więcej. 

Podsumowując:

jest to bardzo delikatny balsam do ciała, który nawet wrażliwcom nie powinien zrobić krzywdy,
Gdy go skończę wypróbuję inne wersje.

Piszcie czy znacie to cudeńko :)

D.



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Kolejna dawka zdjęć :)

Wczoraj Dominika uraczyła Was dawką świetnych zdjęć, dzisiaj ja pokażę zdjęcia z wczorajszego wypadu.
Blog kosmetyczny z nutką bloga fotograficznego - przecież nie samymi kosmetykami i ciuchami człowiek żyje :)

















Aga

piątek, 23 sierpnia 2013

Lekki krem brzozowy

Czas na recenzję kremu z Sylveco. Używam go już dobre 6 tygodni, więc co nieco mogę o nim powiedzieć :)



Konsystencja kremu jest bardzo lekka - jak mówi nazwa, wchłania się momentalnie, powiedziałabym, że do matu. Nie mam mowy o tym, że będziemy się po nim świecić.
Zapach jest bardzo delikatny, czuć delikatnie brzozę :)
Opakowanie jest idealne. Lekkie, zrobione z dobrego jakościowo plastiku w dodatku zawiera pompkę dzięki której wydobycie kremu jest higieniczne i przyjemniejsze :).
Potrzebowałam kremu który poradzi sobie z moją odwodnioną skóra i policzkami które się łuszczą - nałożenie podkładu w tych miejsach kończy się tragedią. Niestety dla mnie ten krem pod podkład jest za lekki, suche skórki są podkreślone niesamowice ;/. Jeśli chodzę po domu i nie muszę kłaść na twarz podkładu to ten krem mi wystarcza, nie czuję po nim żadnego sciągniecia skóry, natomiast pod podkład jest zdecydowanie za lekki dla skóry odwodniej oraz suchej. Na pewno sprawdzi się dobrze przy cerze normalnej bądź mieszanej.
Jak moja cera się unormuję na pewno skuszę się po niego jeszcze raz. Skład ma naprawdę fantastyczny. Nic nie podrażnia oraz nie zapycha - no ale mógłby lepiej nawilżać :)


Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Xylitol, Sorbitan Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Sucrose Cocoate, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Saponaria Officinalis roqt Extract, Lupeol, Oleanolic Acid, Betulinic Acid.

Cena kremu to ok 28 zł. Można znaleźć go w sklepach internetowych oraz w Galerii Olimp na stoisku z naturalnymi kosmetykami :)


Używałyście?
Może polecicie mi coś mega nawilżającego do mojej buzi? Byłabym wdzięczna :)


Buziaki

Aga




środa, 21 sierpnia 2013

Schauma krem i olejek odżywka i szampon

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją odżywki i szamponu Schaumy - krem i olejek.


Szampon 

skład:  

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocamide MEA, Glycol Distearate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Laureth-4, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Hydrogenated Castor Oil, Styrene/Acrylates Copolymer, Dimethicone, Polyquaternium-7, PEG-12 Dimethicone , Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Salicylate, Propylene Glycol, Glycerin, Limonene, Linalool, PEG-14M, Carmel.

Szamponu nie używam na codzień, służy mi od czasu do czasu jak znudzą mi się ziołowe szampony. Trochę boję się go używać często przez wrażliwą skórę głowy, a użyty raz na jakiś czas krzywdy nie robi.
Szampon ma perłowy kolor, dobrze się pieni, ładnie pachnie ale jego zapach jest strasznie mocny i trochę duszący. Nie obciążył mi włosów,  trochę je wygładził i nie plątał jak ziołowe szampony. 
Ot zwykły szampon do włosów, na codzień jednak zostanę przy szamponach z mniej chemicznym składem. Jest bardzo wydajny i tani. ok. 7zł.  
Zwykły drogeryjny szampon jakich pełno, szału nie robi. 

Odżywka 

skład:

kład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Argania Spinosa Kernel Oil, Isopropyl Myristate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Stearate, Sodium Methylparaben, Parfum, Polyquaternium-37, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Lauryl Glucoside, CI 47005, CI 16035, CI 42090.

Z odżywki jestem bardzo zadowolona, to już moje drugie opakowanie więc mogę cos o niej powiedzieć. 
Odżywka przeznaczona jest do włosów łamliwych oraz z rozdwajającymi końcówkami.
Rozdwajające się końcówki zawsze były moją zmorą. To wina też tego, że nienawidzę chodzić do fryzjera i rzadko je podcinam. Ale pomimo tego włosy zawsze lubiły mi się rozdwajać. Obecnie końcówek rozdwojonych mam dużo mniej. W kwietniu ścięłam jakieś 10 cm. włosów, od tamtej pory ich nie podcinałam, a końcówki dużo mniej mi się rozdwajają. Nie wiem czy to ta odżywka, czy olejowanie włosów czasem nawet co drogi dzień ale są stanowczo w lepszej kondycji.
Obstawiam, że ma ona w tym swój duży udział.
Co pyzatym robi ta odżywka ?
Włosy dobrze się po niej rozczesują, lekko je nawilża i wygładza - na moich niesfornych włosach sprawdza się dobrze. Nie obciąża, a kładę jej na włosy bardzo dużo. Włosy są sypkie, pachnące bo zapach utrzymuje się na nich bardzo długo, nawilżone, nie puszą się. Kupiłam ją w Rossmanie w jakiejś promocji, oraz w zestawie z szamponem w Biedronce za ok. 10 zł.  

Szampon szału nie robi, ale odżywka jest dobra i warto ją wypróbować :) 

Miałyście ? ;) 

Dominika 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Balsam i krem od Fitomedu

Ziołowy balsam do ciała Fitomed

Muszę Wam powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych balsamów do ciała. Jest super na lato - nawet po porannym prysznicu. Wchłania się momentalnie, nie pozostawia tłustego filmu, od razu możemy założyć na siebie ubranie bez żadnego dyskomfortu.
Zapach jest bardzo delikatny, mi pachnie bardziej kwiatami, niż ziołami - jest baaardzo przyjemny, nie utrzymuje się długo na skórze, więc nie będzie się "gryzł" z Waszymi perfumami.
Konsystencja jest rzadka, ale nie na tyle, że przecieka przez palce, jest w sam raz.
Co do nawilżenia to jest ono  przeciętne, natomiast nie spotkałam się z żadnym balsamem, który dałby spektakularny efekt. Jeśli chodzi o wygładzenie to skóra po zastosowaniu tego produktu jest wyraźnie przyjemna  w dotyku.
Duży plus za skład, wiem, że dzięki niemu moje ciało jest rozpieszczane  :)





Krem nawilżający tradycyjny Fitomed

Zazwyczaj kupuję pierwszy lepszy krem bo jest mi obojętne czy posmaruję się Nivea, Bambino czy innym cudem i tak nie widzę żadnej różnicy.
Krem z Fitomedu zauważyłam już dawno, zaintrygowała mnie woda z kwiatu pomarańczy. Wszystko co ma w składzie coś z pomarańczą, choćby sam zapach - uwielbiam. Więc i obok tego kremu nie mogłam przejść obojętnie. 






Krem ma przyjemny jasnopomarańczowy kolorek, w zapachu bardzo pomarańczy nie wyczuwam, jest on raczej słodko-kwiatowy.
Nie wiem dlaczego na stronie jest informacja, że jest to krem do cery tłustej, moim zdaniem raczej nadaje się do cery normalnej lub suchej.
Ma bardzo fajną konsystencję, na początku wydaje się, że jest kremem lekkim, ale jak rozsmarujemy go na buzi bardzo solidnie natłuszcza i pozostawia przez jakiś czas tłustą warstwę.
Mam cerę normalną w kierunku suchej i jeszcze rano czuję, że smarowałam się tym kremem wieczorem. Żałuję, że nie zamówiłam go w zimie bo idealnie by się nadawał pod makijaż.
Obecnie stosuję go na noc, albo w dzień gdy nie muszę nigdzie wychodzić, ponieważ przy wysokiej temperaturze jest za ciężki. Gdyby nie to, że ma tylko 3 miesiące ważności zostawiłabym go na zimę. 
Nie jestem znawcą składów, ale jak widać skład ma naturalny, aż chce się nim smarować.
Stosuję go codziennie od 3 tygodni, może dłużej i nie mam na buzi żadnych niespodzianek, nie zdarzyło się żeby mnie zapchał czy podrażnił. Doskonale nawilża, ale też natłuszcza. Skóra jest napięta i wygląda zdrowo. Dobrze też działa na skórę pod oczami, nie bawię się w stosowaniu na każdą część twarzy innego kremu, nie mam do tego cierpliwości i nie wierzę, że dzięki temu że będę stosować teraz krem za 20 lat nie będę mieć zmarszczek - bujda.

Krem polecam wszystkim ponieważ jest tani 11-13 zł i jak za taką niską cenę dostajemy krem o świetnym składzie, nienaładowany chemią.
Myślę, że warto spróbować. Mnie zachwycił i na zimę się w niego zaopatrzę ;)
xoxo

niedziela, 18 sierpnia 2013

Pasty do zębów Himalaya Herbals

Składając zamówienie na kilka kosmetyków natknęłam się na pasty do zębów Himalaya Herbals.
Do past do zębów nie przykładam dużej wagi, na większość problemów z zębami pomaga tylko dentysta, reszta jest zależna od genów, takie jest moje zdanie. 

Zamówiłam dwa rodzaje Mint Fresh i Complete Care.

Między tymi dwiema pastami nie widzę dużej różnicy, jedynie smak i wygląd pasty.

Complete Care przypomina bardziej glinkę niż pastę do zębów. Ma buroszary kolor, smakuje ziołowo i pomimo, że zioła zazwyczaj mnie odpychają nie mam odruchu wymiotnego :)

Skład i kolor 


Podoba mi się w niej to, że dobrze oczyszcza, po niektórych pastach mam wrażenie jakbym nie domyła zębów, ta ściera z zębów wszelkie syfy. Nie wiem czy chroni 12 godzin jak obiecuje producent, w zapobieganie próchnicy nie wierzę, natomiast dziąsła mam w dobrej kondycji po dłuższym używaniu tej pasty.

Mint Fresh przypomina typowe sklepowe pasty, jest bardziej taka żelowa. Niestety zużyłam ją już dawno, a zapomniałam cyknąć fotkę.

Poniżej macie skład pasty Mint Fresh :


Poza kolor i smakiem nie zauważyłam różnicy pomiędzy tymi pastami. Pasty jak pasty, nic specjalnego. Może tylko mam poczucie, że myję zęby mniejszą chemią niż zazwyczaj :) i podoba mi się glinkowaty kolor Complete Care.
Przy kolejnym zamówieniu pewnie też je kupię. Są przyjemniejsze niż zwykłe drogeryjne pasty, no i do każdej miałam dołączoną pomadkę ;)


Już nie pamiętam ile kosztowały, ale było to coś w granicach 9 zł. Nie jest to wysoka cena, tym bardziej, że same pomadki dołączone do past w niektórych sklepikach internetowych widziałam w cenie ok. 10 zł. Nie wiem czy dołączają pomadki zawsze, czy była taka promocja, zamówienie było złożone przez znajomą która zamawiała kosmetyki dla kilku osób.  
Wadą past jest słaba dostępność, znalazłam je tylko w sklepikach internetowych. 

Dajcie znać czy znacie te pasty i jakie pasty możecie polecić :) 

D.

piątek, 16 sierpnia 2013

Treatment wax - maska do wlosow

Jakis czas temu pisalam, ze kupilam nowa maske do wlosow. Nie bedzie to recenzja-bo produktu uzywam za krotko, ale chce przedstawic Wam moje pierwsze wrazenia. Do tej pory uzylam jej cztery razy - nakladam ja co drugie mycie, czyli co drugi dzien. Maske pod czepkiem i turbanem do wlosow zostawiam na conajmniej 30 minut, po tym czasie dokladnie ja zmywam. 






Maska ma dosc specyficzny zapach - mi on odpowiada, w dodatku utrzymuje sie kilka godzina na wlosach, co nie zdaza sie czesto w tego typu produktach. Musze zaznaczyc, ze moje wlosy nie sa zniszczone - nie farbuje ich, nie susze, nie prostuje itp., natomiast po przyjezdzie do Londynu (ta woda to jakis koszmar) staly sie suche w dotyku, a koncowki suche jak wior. Mimo, ze po kazdym uzyciu stosowalam odzywke Dove.
Wlosy po zmyciu maski sa mniej miekkie niz po uzyciu silikonowej bomby - odzywki Dove. Nie zauwazylam zeby po czterach zastosowaniach moje wlosy byly w lepszej kondycji (moze sa minimalnie bardziej nawilzone, wiec juz w dotyku nie czuje szczotki drucianej:) )- zdaje sobie sprawe, ze cztery uzycia to zdecydowanie za malo, zeby moc oskarzac maske :). Natomiast wierze, ze przy dluzszym uzywaniu moze sie sprawdzic, w dodatku cena jest zabojcza-placimy jednego funta (czyli 5 zl) za prawie 500 ml produktu, w dodatku sklad tez nie jest tragiczny :).
Niestety do Polski bede musiala sobie jej tylko troche ''przelac'' - natomiast nie wiecej niz 100 ml, eh te bagaze samolotowe ;/.


Znacie ta maske? Mozna ja dostac rowniez w sklepach internetowych w Polsce :)


Buziaki

Aga

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Genialny smierdziuch czyli szampon przeciwłupieżowy Green Pharmacy

Chyba wreszcie znalazłam swojego szamponowego ulubieńca - jest to szampon przeciwłupieżowy
z cynkiem i dziegciem brzozowym z Green Pharmacy. 


Co nam obiecuje producent ?

Szampon ma ukoić i pielęgnować skórę głowy, złagodzić wypadanie włosów i zostawić włosy zdrowe, nawilżone i pełne blasku. 

Moja opinia

Gdy pierwszy raz go użyłam myslałam, że szlak mnie trafi bo ten szampon śmierdzi .. naprawdę śmierdzi czymś paskudnym. Odstawiłam go na jakis czas, potem do niego wróciłam i go pokochałam :)
 Szampon świetnie koi wrażliwą skórę głowy, czasem lubię użyć zwykłego drogeryjnego szamponu napakowanego chemią, niestety takie szampony rozwalają mi skórę głowy, po jednym użyciu szamponu z Green Pharmacy łepetyna przestaje swędzieć, łupież znika. Dla osób z wrażliwą skórą głowy jest idealny.
Nie zaszkodzi, może tylko pomóc. Obecnie nie mam problemów ze łupieżem, a nie używam go regularnie. Jest lepszy od wszystkich drogich Nizorali itp.
 Nie wiem czy zapobiega wypadania bo włosy mi nie wypadają.  
Szampon dobrze zmywa oleje, zostawia oczyszczone włosy, niestety je plącze, ale dobra odżywka rozwiązuje sprawę. Kiedy nie użyłam odżywki, włosy bardzo mi się elektryzowały. Z odżywką włosy są dobrze oczyszczane, sypkie, leciutko błyszczą.
Dałam za niego ok. 7 zł w Rossmanie.

Polecam wszystkim osobom które mają wrażliwą skórę głowy:)

Używacie ? :) 

D.


sobota, 10 sierpnia 2013

Mix

Jak Wam mija weekend ?
Wreszcie skończyły się upały i można troszkę odetchnąć, niestety u mnie nie spadła nawet jedna kropla deszczu, a uwielbiam słuchać odgłosu deszczu bębniącego w szyby :) 
Nie mam dzisiaj weny na pisanie recenzji, więc mam dla Was mix zdjęć z ostatnich dni.

Miłego oglądania :) 







Dominika