sobota, 29 czerwca 2013

Co robię żeby się nie uczyć ;)

Zapraszam na trochę głupkowaty post pod tytułem "Co robię żeby się nie uczyć do obrony ?" ;) 

1. Chodzę na zakupy ;) 


 2. Bawię się z psami. 


3. Fotografuję kwiatki ;) 


4. Oglądam "Sex w wielkim mieście II" i piszę dla Was post :) 

A Wy co robicie żeby się nie uczyć ;) ?

Buziaki 

Dominika ;)




piątek, 28 czerwca 2013

Bloglovin

Hej kochani :) 

Z tego względu, że jesteśmy zawalone nauką, do czwartku musimy jakoś ogarnąć, opracować i się nauczyć 80 zagadnień do obrony, kosmetycznie dziś nie będzie. Na szczęście jest brzydka pogoda która nie kusi żeby rzucić wszystko i iść się opalać ;) 

Jak pewnie wiecie jest możliwość, że gadżet obserwatorzy zostanie usunięty. 

Dlatego prosimy Was o to abyście zaobserwowały nas na bloglovin KLIK  
Nie chcemy stracić z Wami kontaktu :) 

Zapraszamy Was też na naszego fiszbuka ;) KLIK 

W przerwie od nauki na pewno jakaś recenzja się pojawi :)
A po obronie nadrobimy zaległości związane z Waszymi blogami :) 


Trzymajcie za nas kciuki 

Buziaki 

środa, 26 czerwca 2013

Fitomed, Koncentrat nawilżający z liposomami

Jakiś czas temu pisałam o rewelacyjnym toniku z firmy Fitomed, dziś kolejny ich produkt w recenzji :). Mowa o koncentracie nawilżającym z liposomami
Koncentrat stanowi zawiesinę liposomów z wyciągami ziołowymi z aralii (żeń-szenia sybyryjskiego), siemienia lnianego, lukrecji, nasturcji i protein jedwabiu o biostymulującym i nawilżającym działaniu. Koncentrat wzbogacono o substancje aktywne o działaniu silnie nawilżającym (hialuronian sodu, D-panthenol, glukoza, sól magnezu PCA).
Podczas specjalnego procesu powstawania liposomów (puste kuleczki otoczone błoną lipidową) z lecytyny sojowej w ich wnętrzu zostały zamknięte w/w składniki płynu.



Jak widać po zdjęciu koncentrat trochę tłuści, ale na skórze praktycznie nie odczuwamy lepkości ani tłustości. Ja mieszam go z kremem do twarzy, do rąk oraz balsamem :), używam go praktycznie do całego ciała. Efekt to fajnie nawilżona skóra. Koncentrat przy pierwszym stosowaniu może nam trochę spływać z ręki ponieważ jest rzadki, ale to kwestia dojścia do wprawy :). Skład ma naprawdę powalający, sama natura w buteleczce - za to właśnie uwielbiam firmę Fitomed.
Opakowanie może nie powala, ale przynajmniej nie musimy płacić za piękną buteleczkę tylko za to co jest w środku, dla mnie to jest najważniejsze.
Zapraszam na stronę firmy w celu zapoznania się z ich dobrociami :) - Fitomed


Stosowałyście? :)

Agnieszka

wtorek, 25 czerwca 2013

Różany płyn tonizujący od Fitomed

Dziś recenzja różanego odświeżająco - nawilżającego płynu tonizującego do cery suchej firmy FitomedFitomed to firma produkująca ziołowe i naturalne kosmetyki i co dla mnie jest najważniejsze. nie testująca na zwierzętach :) z jej ofertą możecie zapoznać się tu FITOMED .

Tonik wygląda tak : 




A co do użytkowania : płyn znajduje się w plastikowej, przezroczystej buteleczce z pompką co bardzo ułatwia użytkowanie. Ma delikatny różowy kolor. Jak użyłam go pierwszy raz zapach skojarzył mi się z dzikimi różami które, gdy byłam dzieckiem rosły niedaleko mojego domu :) cudowne wspomnienia :) 

Toniku używam zazwyczaj rano przed zrobieniem makijażu i wieczorem po jego zmyciu. Zazwyczaj efekt nawilżenia który powoduje wystarcza i nie muszę już używać kremu. On naprawdę nawilża skórę, czego raczej w innych tonikach nie zauważyłam. Konsystencję ma wodnistą, jednak jest trochę tłustawa przez co skóra jest przyjemnie nawilżona. Zdarzyło mi się też używać go do odświeżania, szczególnie gdy jestem w domu i nie robię makijażu, co jakiś czas spryskuje nim twarz co jest bardzo przyjemne w upały.  

Płyn nie piecze w oczy ( a nie raz mi się do oczu dostał ) nie uczulił mnie ani nie podrażnił, skóra nie jest po nim ściągnięta.  Jak widać ma świetny skład i jeszcze nie trafiłam na lepszy tonik. Ten zostanie ze mną na długo, tym bardziej, że jest bardzo wydajny. Nie jest też drogi, kosztuje ok. 13 zł. 
Jedyny mankament to dostępność, w Lublinie można go dostać w sklepie ziołowy Arnika. 
Jeśli szukacie taniego, fajnego toniku to polecam :) 

Dominika

poniedziałek, 24 czerwca 2013

22.05.

 Przedstawię Wam dzisiaj mój weselny strój :), oczywiście prosty i klasyczny tak jak lubię:). Zdjęć dużo nie będzie, bo to ja w 95% miałam aparat w ręcę :), uroki bycia "fotografem" :)




Sukienka -Reserved
Buty - Sala
Torebka - Sh

Pozdrawiam
Agnieszka

sobota, 22 czerwca 2013

Masc witaminowa - która najlepsza ?

Upał mnie zabija ... dopiero teraz jak się trochę ochłodziło jestem wstanie cokolwiek robić. Nienawidzę upałów, zawsze ich nienawidziłam i z upragnieniem czekam aż będzie idealne 22 stopnie. Nie narzekałam na zimę i śniegi ale ta temperatura przekracza granice mojej wytrzymałości. 

Wylałam swoje żale to teraz do rzeczy :)

Chcę Wam dziś przedstawić porównanie dwóch witaminowych maści których używam. 
Uwielbiana przez tłumy Retimax którą odkryłam kilka miesięcy temu dzięki Adze, i maść z witaminą A produkowana przez Laboratorium Galenowe Olsztyn.




Retimax - 

Skład: Petrolatum, Aqua, Lanolin, Mineral Oil, Paraffin, Beeswax, Magnesium Stearate, Retinyl Palmitate

Retimax stosuję właściwie do wszystkiego. Uwielbiam nakładać ją na twarz na noc, doskonale nawilża, regeneruje skórę, rano twarz jest wypoczęta, łagodzi wszystkie podrażnienia. Na początku maść może wydawać się bardzo gęsta ale po zetknięciu ze skórą nabiera fajnego poślizgu i łatwo ją rozsmarować. Maść mnie nie zapchała, nie uczuliła a przez jakiś czas stosowałam ją codziennie na noc. Doskonale regeneruje też spierzchnięte czy popękane usta. Rzadko używam pomadki, bo po prostu zapominam i nie muszę mówić jak usta w zimie przez to cierpią. Ale wystarczyło, że nałożyłam na noc grubą warstwę Retimax i rano usta był jak nowe :) nadaje się też do rąk, do stóp, po opalaniu - cudeńko za 
 3 zł.

Maść z witaminą A - Laboratorium Galenowe Olsztyn - 

Skład: Witamina A 400 j.m., Lanolina, Wazelina biała, Woda destylowana.


Gdy prosiłam w aptece o maść witaminową lub z witaminą A zawsze farmaceutki dawały mi tą i stosowałam ja przez kilka lat, głównie na usta.
Jest zdecydowanie tłuściejsza niż Retimax, i mniej przyjemniej się ją stosuje. Mniej sobie radziła też w przypadku popękanych kącików ust. Zdarzyło mi się położyć ją na twarz i nic się nie stało, ale jednak troszkę się boje, że mogłaby mnie zapchać. Natomiast jest genialna do stosowania po depilacji. Świetnie łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Można ją używać do wszystkiego tak jak Retimax, jednak mając porównanie wybieram Retimax. Lepiej sobie radzi z popękanymi ustami, przyjemniej się ją stosuje, mniej się boję efektu zapychania, szybciej się wchłania i rano nie budzę się jeszcze z maścią na twarzy, jak było w przypadku tej maści. 


Jedna i druga z przedstawionych maści jest świetna, mają identyczne ceny, można je dostać w aptece i warto którąś mieć w swojej kosmetyczce. Ważne żeby wybrać tą która najlepiej nam odpowiada. 


A Wy którą stosujecie ? ;) 

xoxo
D.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Dusch Peeling

Dziś o jednym z moich ulubieńców pod prysznic. Jest to już moje któreś opakowanie.

Dush Peeling Massage-Perlen z Isany


Isana nazwała go peelingiem pod prysznic, ja bym go nazwała bardziej żelem z drobinkami peelingującymi. To co najbardziej w nim uwielbiam to jego zapach ... jest po prostu cudny :)
taki mydlany lub trochę jak świeże pranie. Coś wspaniałego :)
Kolejną rzeczą która jest w nim świetna są właśnie te peelingujące drobinki, nie jest to peeling który nam będzie zdzierał warstwy naskórka ale taki który można codziennie używać i troszkę wygładzi skórę. Konsystencję ma lejącą co niektórym może przeszkadzać, ja taką lubię. Peeling jest zamknięty w opakowaniu które dobrze sprawdza się pod prysznicem, buteleczka jest matowa przez co nie wypadnie nam z mokrych rąk. Dobrze się pieni. 
Niestety jest mało wydajny, ale często jest w promocji i można go kupić za ok. 5 zł za 200 ml. Kosmetyk mnie nie podrażnił, nie uczulił i nic złego się po nim nie działo.  
Uwielbiam go używać i na zawsze ze mną zostanie. Jeśli ktoś szuka mocnego zdzieraka, ten peeling na pewno mu nie podpasuje. Bardziej polecam do traktowania go jako żelu pod prysznic.
Ale jak to powiedziała Aga - najlepszym peelingiem jest cukier :) i ja się zgadzam :)

Znacie ten kosmetyk ? :) 

Buziaki 
D. 

niedziela, 16 czerwca 2013

Ogród cz.2

Przychodzę do Was dzisiaj z postem ogrodniczym :), delikatny odpoczynek od recenzji kosmetycznych :)
Miłego oglądania!
















Agnieszka


piątek, 14 czerwca 2013

Face & Look Box

Dwa dni temu odebrałam swój Face & Look Box. Zawartość mnie nie powaliła.Cieszę się tylko z silikonowej bazy i ochronnego kremu do opalania:) Cienie też mogą być:) W paczce było sporo próbek 45+,50+,60+ nawet 70+ które już oddałam. Do kosza pewnie poleci też ochydny lakier do paznokci, nienawidzę fioletu, który ma odcień przytłuczonego młotkiem paznokcia. Nie wiem też jak używać tego błyszczyka bo ma dziwaczny pomarańczowy kolor. Pewnie też poleci do śmieci albo komuś oddam. Podsumowując - bez szału.

Miłego oglądania :)


Dominika

czwartek, 13 czerwca 2013

Orginal Source - Bath Milk

Od dłuższego czasu można zaobserwować szał na produkty Orginal Source. Ja swój płyn do kąpieli (a w zasadzie mleczko) kupiłam jakiś rok temu w UK za kosmiczną sumę £1 :). Niedawno wygrzebałam go ze swoich zapasów. W tym momencie mogę parę słów o nim powiedzieć.



Mój zapach to migdał i kokos. Niestety po wlaniu go do wanny lub na gąbkę (bardzo często używałam go również jako żel pod prysznic) czuć marcepan, ja żadnego kokosa nie wyczuwałam :), w dodatku zapach wydaję mi się trochę chemiczny. Produkt pieni się bardzo przeciętnie, lepszą pianę można uzyskać pod prysznicem niż podczas kąpieli.
Mnie niespecjalnie ten płyn/żel oczarował. Wydaję mi się, że jedynie ich zapachy i kolory przyciągają klientów, bo działanie samo w sobie jest przeciętne. Aaa i produkt jest nietestowany na zwierzakach - duży plus dla firmy!
Używałyście? :)


Buziaki
Agnieszka

środa, 12 czerwca 2013

Olej kokosowy - łazienkowy niezbędnik

Dziś o moim łazienkowym niezbędniku, mowa o olejku kokosowym.
Mój pierwszy olejek kokosowy pochodził z Biochemii Urody, za 50 ml płaciłam ok 8 zł.
Od razu ten produkt mnie ujął, uwielbiam kokosy i wszysko co z nimi związane, a zapach oleju jest cuuudowny, delikatny i nienachalny :)
Jakiś czas temu trafiłam na firmę Efavit (ku mojemu szczęściu) i za 200 ml płacę 13 zł :), stosunek ceny do pojemności moim zdaniem jest jak najbardziej na plus. 





Stosuję go dosłownie od stóp do głów :), na ciało, na twarz (od czasu do czasu) oraz na włosy - wszędzie działa dobrze. Przy regularnym stosowaniu nasze ciało staje się nawilżone, a w dodatku pięknie pachnie :). Nie oczekiwałabym jakiegoś super nawilżenia od tego produktu, raczej jest ono przeciętne. Ale mamy świadomość tego, że kładziemy na nasze ciało/włosy coś naturalnego, bez zbędnej chemii - to jest dla mnie ogromny plus, a nawilżenie jest takie samo jak przy drogeryjnych balsamach. Jedyny mankament olejów jest taki, że później piżama trochę się klei :)
Właśnie siedzę z tym olejkiem na włosach i cały czas czuję zapach kokoska :), czuję się prawie jak na egzotycznej wyspie :):)


Stosowałyście?? A jak nie, to czas spróbować :):)
Polecam!


Miłego dnia
Agnieszka

niedziela, 9 czerwca 2013

Kakaowe masełko

Dziś o moim kremowym ulubieńcu, o którym przypomniałam sobie po kilku latach 
Ziaja masło kakaowe



Tego kremu używałam namiętnie kilka lat temu, ostatnio w związku z promocją w Rossmanie przypomniałam sobie o nim i znów go stosuję z radością ;) 
Masełko ma nam zregenerować, wygładzić naskórek i działać na niego ochronnie. Ponadto ma nawilżyć i zapobiegać utracie wody. 
Krem dobrze rozprowadza się na skórze, ja go wklepują bo w zetknięciu ze skórą robi się trochę wodnisty, gdy nałożę go na noc skóra rano jest mięciutka, nawilżona i wypoczęta. Faktycznie po dłuższym, regularnym używaniu poprawia i wyrównuje koloryt skóry. 
Ma śliczny słodki zapach, który dłuższym czasie może troszkę mulić. Krem nie zapycha i nie podrażnia (ale mojej skórze na twarzy chyba nic nie zrobi krzywdy^^), jedyne czego mi w nim brakuje to filtra UV, tym bardziej, że producent poleca go do stosowania przed opalaniem. Pamiętam, że kiedyś można było jeszcze kupić lekką formułę tego kremu i nie był on taki tłusty. Teraz nigdzie w sklepach nie widzę tamtej wersji, a świetnie sprawdzała się pod makijaż. Dodatkowo krem jest wydajny, tani i wszędzie dostępny więc czego chcieć więcej ;) 

Polecam
D. 

czwartek, 6 czerwca 2013

Fitomed, Tonik nawilżający

 Dziś przedstawię Wam swojego tonikowego ulubieńca :), oto on: 





     

Szukałam coś na zamianę mojej ukochanej wody termalnej Uriage (recenzja tutaj), przeglądając Internet trafiłam na markę Fitomed. Bardzo mnie zaciekawiła z racji tego, że ich produkty głównie opierają się na składnikach ziołowych, mają  bardzo przystępną cenę oraz firma nie testuje na zwierzętach.
Wybrałam się nastęnego dnia do sklepu zielarskiego gdzie kupiłam to cudo :)

Zalety:

- nie podrażnia
- czuć delikatny efekt nawilżenia na twarzy
- przyjemny ziołowy zapach
- niska cena (9 zł)
- fajny skład, na drugim miejscu ekstrakt ziołowy
- nie ściąga skóry

Wady:

- słaba dostępność w stacjonarnych sklepach


Bliżej z firmą możecie zapoznać się poprzez ich stronę - link. Z całego serca mogę ją polecić i napewno jeszcze nie jeden ich produkt wyląduje u mnie w łazience :)


Agnieszka




wtorek, 4 czerwca 2013

Owocowe, letnie masełko - rozganiamy burzowe chmury :)

U Was też na przemian grzmi, pada i od czasu do czas pokaże się słońce?
Uwielbiam burze i mam na ich punkcie kompletnego świra ( wiem, dziwne zboczenie) ale już zaczynam mieć dość tej pogody. 
Dziś recenzja masełka, które kupiłam rok, a może dwa lata temu i świetnie wygląda na opalonych w lecie kopytkach ;) Mowa o BeBeauty Spa masło do ciała mango z połyskującymi drobinkami.






Masło ma bardzo zbitą konsystencje, aż ciężko jest go nabrać na palce, bardzo fajnie nawilża skórę i ślicznie ją rozświetla. Pachnie pięknie, chociaż nie jest to zapach magno, wyczuwam coś owocowego ;) Drobinki które zawiera nie wyglądają tandetnie, są bardzo delikatne. Na dłoni specjalnie przesadziłam z ilością, żeby było coś widać :) Masełko znajduje się w wygodnym opakowaniu, możemy bez problemu zużyć produkt do końca. Kolejny jego plus, albo minus w moim wypadku jest jego wydajność. Jest baaardzo wydajne. Mam nadzieję, że wreszcie je zużyję :) w zimie nie miałam na niego ochoty. Jego wielkim plusem jest też to, że szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu.
Przyjemne masełko za niską cenę :) jeśli w tym roku znajdę je w Biedronce, może kupię inną wersję :) 

Polecam 

Dominika ;)

niedziela, 2 czerwca 2013

Cudo rodem z PRL

Robiąc codzienne zakupy i przechodząc obok działu kosmetycznego zawsze w oczy rzucał mi się Familijny Szampon Polleny. Trochę odpychało mnie to jego tandetne opakowanie ale po przeczytaniu opinii na wizażu postanowiłam go sprawdzić. 

Moja opinia o nim : Pokochałam go od pierwszego mycia. Po pierwsze za to, że nie robi masakry na mojej biednej, wrażliwej skórze głowy, większość szamponów powoduje u mnie łupież i swędzenie i naprawdę ciężko jest mi trafić na szampon który nie będzie powodował tych dolegliwości. A ten chyba je całkiem usunął ... :) Nawet Nizoral czasem mi nie pomagał który jest dużo droższy, mniejszy i bardziej agresywny. 
Co można powiedzieć o nim więcej ... Szampon ma dosyć rzadką konsystencje, jest przezroczysty i pachnie gumą do żucia Kaczor Donald :) od razu przypomina mi się dzieciństwo :) Doskonale oczyszcza włosy i skórę głowy, bez problemu zmywa oleje, dobrze się pieni. Dodatkowo pół litrowa butla kosztuje 4,50 zł. Włosy są sypkie, leciutkie, dobrze oczyszczone. Jak widać ma zdjęciu na króciutki skład.
Do wad można zaliczyć tylko to, że jest słabo dostępny, trzeba go szukać w osiedlowych sklepikach lub marketach, mało wydajny (ale za taka cenę można szaleć) i plącze włosy. Wszystkie wady mu wybaczam bo plusów ma naprawdę dużo. Dzięki Ci Polleno za to cudo :) Obecnie testuje szampon Ziaji, ale tego nigdy nie zabraknie na mojej półce w łazience.

Bardzo,bardzo, bardzo  polecam :) 

Buziaki
D.